Interesująca książka o tłumaczeniach technicznych, część trzecia

tłumacz

Witajcie w czasie noworocznym! Czas na pierwszy wpis 2016 roku. Poprzedni artykuł o tłumaczeniach technicznych,który znajduje się pod adresem: książka o tłumaczeniach technicznych część 2, omawia wiele spraw związanych z archaizmami językowymi a także różnice w słownictwie technicznym, na przykładzie dość ciekawym, bo amerykańskim. Omawiana w artykule książka o tłumaczenich technicznych podaje bowiem cały szereg przykładów angielskich z ich amerykańskimi odpowiednikami.

Czas na część trzecią spotkania z książką: Jak nie tłumaczyć tekstów technicznych. Pozycja szczególnie polecana tym, którzy na codzień parają się tłumaczeniem technicznym angielskiego i innych języków, bowiem autor podaje przykłady z języka angielskiego, niemieckiego, rosyjskiego i czeskiego. Ciekawe, jak wiele języków może wykonać jeden tłumacz. Lecz po kolei.

tłumaczenie rosyjskiego a kursywa

Wracając do zasad tłumaczenia: jako wykonujący tłumaczenia techniczne w Poznaniu, http://www.filolodzy.pl/tlumaczenia-techniczne-poznan/, (pod odnośnikiem więcej informacji o autorze i wykonywanych usługach),  cenię sobie przejrzyste i trafne ujęcie autora książki, ujęcie reguł tłumaczenia technicznego.

Zasada maksymalnej niejasności tłumaczenia

Zajmijmy się pierwszą z nich, którą jest zasada maksymalnej niejasności. Co oznacza ona w praktyce? Przy niejasnym tekście źródłowym i jednoczesnym braku kontaktu z autorem, celem ewentualnej konsultacji, można postępować dwojako:

  1. objaśniać tekst tłumaczenia, zgodnie ze swoim własnym zdaniem (rozumieniem sprawy). Tak tłumaczymy, bo tak powinno to brzmieć, gdyby było jasno i bezbłędnie napisane.
  2. coś co piszący określa jako transparentne tłumaczenie, czyli przełożenie dokumentu (tekstu) wraz z jego niejasnością i niejednoznacznością, tak aby odbiorca tłumaczenia sam zinterpretował go we właściwy sposób.

Rzecz jasna, autor poradnika poleca ten drugi sposób, z czym się zgadam, choć nie bez zastrzeżeń. Minusem ewidentnym pierwszego podejścia jest możliwość przeinaczenia tekstu, błędnego jego zrozumienia. Nieraz przy kolejnym , drugim, podejściu do translacji danego dokumentu widzimy szerzej, warto wtedy objąć mentalnie  cały dokument wraz z możliwymi materiałami pomocniczymi (przeszukujemy internet, prawda?).
To co osobiście kojarzy się piszącemu te słowa z niejednoznacznością tłumaczenia, jest przekładanie skrótów branżowych. Wiecie zapewne, o czym tu mowa. Skróty medyczne, skróty branżowe, żargonowe, na przykład z dziedziny transportu morskiego, potrafią zająć tłumaczowi cały dzień pracy. A jednak, trzeba je przełożyć w przypadku dokumentów uwierzytelnionych!

Skróty branżowe w tłumaczech technicznych

To mógłby być osobny temat, z którym niejednen z nas się styka na codzień:). Jak napisano powyżej, w dokumentach przysięgłych mamy obowiązek przełożyć WSZYSTKO. wwww, sssex hu, i parę godzin na szukanie, chyba że transport morski jest już nam znany… Gdy chodzi o przekłady techniczne nieprzysięgłe, najprościej scharakteryzował to pewiem kapitan żeglugi wielkiej. Nie tłumaczymy wszystkiego, każdego skrótu, bo:

  • laik i tak nie zrozumie
  • fachowiec i tak będzie wiedział, o co chodzi…

Staraniem piszącego było opisać wszystkie zasady tłumaczenia technicznego w jednym artykule, jednak byłby on za długi. Czyli zapraszam wkrótce do czwartej części, poświęconej dalszym zasadom tłumaczenia technicznego.

Reasumując, zasada niejasności wymaga abyśmy również – nie precyzowali nadmiernie podczas przekładu. Autor w książce podaje przykład związku „turbine flowmeter”, gdzie można przełożyć jako przepływomierz turbiny, albo przepływomierz turbinowy. Zawsze, gdy nie mamy wszystkich danych, należy podać szersze, ogólniejsze znaczenie. W tym wypadku słowo „turbinowy” zawiera w sobie oba znaczenia (typu turbinka, mocowany na turbinie, akcesoria turbiny itp), więc jest lepsze.

 

Jestem tłumaczem angielskiego, choć z wykształcenia muzycznego to nie wynika, nie tłumaczy translatoryki także tytuł inżyniera informatyki. Zamiłowanie do języka Brytyjczyków najwyraźniej wzięło górę.

Tłumacz techniczny angielskiego

Jestem tłumaczem angielskiego, choć z wykształcenia muzycznego to nie wynika, nie tłumaczy translatoryki także tytuł inżyniera informatyki. Zamiłowanie do języka Brytyjczyków najwyraźniej wzięło górę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.